
Pociąg realcji Warszawa Centralna - Budapeszt Keleti: 114 zeta ( 29 Eura) za łeba. Miejsca siedzące. Z moich wyliczeń wynika, że to będzie najdroższy bilet na naszej trasie do Smyrny. Zobaczymy. Ścisk w pociagu maxymalny. Mamy nadzieje, że tylko do Katowic. Wagon węgierski co oznacza spełnienie norm ISO 1979 (w roku mego urodzenia, te maszyny były szczytem osiągnięć bialego człowieka żyjącego na około Balatonu). Acha i info dla oszczędnych wygodnickich: w wagonach węgierskich, na miejscach siedzących nie da się położyć i zasnąć, w żaden nawet najbardziej zaawansowany gimnastycznie sposób - uniemożliwiają to wszechobecne, solidne spawy konstrukcyjne siedzeń.

W przedziale oprócz jednego gościa, na oko z Katowic, siedzi jeszcze dwóch jegomościów z dziwnymi fryzurami, operujących dziwnym językiem. Nie ma lekko - oni w Katowicach nie wysiądą na pewno, myślę. I słusznie - panowie nie wysiadają w Katowicach, a po płytszym indagowaniu okazują się być miłymi Rumunami zmierzającymi do Bukaresztu. Przez Budapeszt Keleti oczywiście - czyli rozrywka przez całą podróż do stolicy Węgier murowana (oczywiście musiał wulkan wybuchnąć na Islandii i teraz wszyscy drobni przedsiębiorcy z Bukaresztu muszą jechać z nami w przedziale). Za to J już nie będzie musiała powstrzymywać sie od nazywania mnie brzydko przy tych ludziach z przedzialu. I tak nie zrozumieją..
A wszystko przez to, że z powodów równie tajemniczych co wybuch wulkanu na Islandii, czasoprzestrzeń w Warszawie rozciagnęła się jak guma do żucia, po czym nagle gwałtownie się skurczyła, przez co okazało się, że pociąg na Keleti odjeżdża jednak za 10 minut. A przecież wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły : spokojnie mamy jeszcze pół godziny..
Widocznie bogowie nie chcą abyśmy dotarli do Smyrny!
Z drugiej strony co by było gdybym nie kupił jednak tej całej wódki w Warszawie???

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz