Nastepnego dnia, zanim uda nam sie zebrac do wyjscia, przychodzi wlasciciel mieszkania. Okazuje sie bardzo sympatyczny. Walczy z nowym blatem kuchennym, wycietym z plyty wiorowej, do ktorego przykleja kawalki uprzednio lamanych przez siebie kafelkow. Taka mozaika.

Ruszamy wobec tego w miasto, niespiesznie krazac po uliczkach starej zydowskiej dzielnicy Dorcol, w ktorej mieszka Milica. Jest tu pieknie. Waskie uliczki pelne ozdobnych, lekko zaniedbanych kamienic kryja w sobie mnostwo kawiarenek, restauracji i klubow muzycznych, skad wieczorami dochodzi znany nam juz potezny huk.


B. zabiera mnie na Kalemegdan – wspaniala twierdze, z ktorej widac ujscie Sawy do Dunaju i dzielnice Nowy Belgrad, po drugiej stronie Sawy. Mozna tu siedziec na murze obronnym i odziwiac widoki, opalac sie lezac na trawie, ogladac zgromadzona na podzamczu kolekcje rozmaitych czolgow (B. popisal sie tu fachowa wiedza, niemal bezblednie wskazujac kraj pochodzenia poszczegolnych eksponatow), a nawet pograc w tenisa i pojezdzic konno. Slowem, jestem zachwycona, a B. tez bylby, gdyby nie zapomnial zaopatrzyc sie w browar.



Z Kalemegdan idziemy na znany mi juz Plac Republiki, od ktorego odchodzi wspanialy deptak “Kniazia Michaila”. Tu nastepuje zakupienie dla mnie rozowych okularow slonecznych, ktore musza zastapic poprzednie, polamane. Potem mozna juz spokojnie isc na obiad – slynne tutejsze cevapcici w dwoch postaciach – wielkiego kotleta dla mnie (pleskawica) i kilku mniejszych rulonikow dla B. (cevapcici wlasciwe). Wszystko to zrobione z mielonego wolowego i wieprzowego miesa. Do tego ajwar – wspaniala, ostra paprykowa pasta.

Tego dnia udalo sie nam jeszcze zalapac na fragment proby belgradzkiego alternatywnego choru o nazwie Horkestar, o ktorym Milica robi film dokumentalny. Natomiast po powrocie do domu przekonalismy sie, ze wlasciciel mieszkania zdolal wykonfekcjonowac jakies 20 cm2 mozaiki, co naszym zdaniem stanowilo znikome osiagniecie i nie pozwolilo nam podzielac wiary Milicy w zakonczenie remontu w ciagu najblizszych 2 dni. My oszacowalismy, ze potrwa on jeszcze jakies dwa tygodnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz