Wieczorem udalismy sie na dworzec, aby ruszyc do Sofii. Jako, ze dotarlismy tam z niebywalym jak na nas wyprzedzeniem, moglismy sobie pozwolic na postawienie kropki nad naszym pobytem w Belgradzie, spijajac ostatnie piwo w dworcowej knajpce ze stolikami wygodnie umieszczonymi kilka krokow od peronow. Do skorzystania z tej mozliwosci namawial zreszta specjalny szyld podwieszony pod zadaszeniem knajpy. Gdy tak blogo sobie siedzielismy przy piwku, uslyszalam jak pewien Anglik za mna wyraza niepokoj o swoje bezpieczenstwo i przekonuje swoja rodzine, ze do budynku dworca powinno sie wpuszczac jedynie podroznych. Wydalo nam sie to wyjątkowo glupie.
J.
a kiedy do smyrny dojedziecie? bo tak czekam i czekam...
OdpowiedzUsuń