czwartek, 22 kwietnia 2010

GDYNIA pizdzi wiater oceaniczny halny



DZIEN 1. 18 kwietnia, NIEDZIELA.
J i ja ruszamy z Gdyni. To pomysl J zebysmy mieli gdzie siedziec. Wiadomo - siadamy w TLK (T.łok L.ekko K.urewski) za 53 zl od lebka. Jestem dumny bo jeszcze nigdy tak nie zapakowalem profesjonalnie plecaka.. wlasciwie nigdy wczesniej nie zapakowalem plecaka wiec jestem dumny podwojnie. W pociagu jednak luz, jesteśmy w przedziale sami co wydatnie zwieksza komfort podrozy i samozadowolenia. Jedyne co nie napawa nas pewnoscia siebie to, czy Smyrna naprawde istnieje..?
..oraz oczywiście najlblizszy nocleg w Budapeszcie ;/

ale najpierw Warszawa i browary z zaufanymi w wierze!!!

B

2 komentarze:

  1. no oczywiście, że Smyrna nie istnieje! ale weźcie jej poszukajcie i poopowiadajcie ładnie, jak już blog zaczęty to nie ma odwrotu i leserstwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/412528.html
    Róbcie miliony zdjęć w Izmirze :)

    OdpowiedzUsuń